poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Druga nominacja do Liebster Blog Award

Ume: Witam wszystkie moje karczochy! Dzisiaj ja zaczęłam post, tak okazjonalnie, bo Umekuś taki wstydliwy i te sprawy. A więc dzisiaj drugi raz odpowiadamy na pytania do LBA. Jeśli chcecie się dowiedzieć co to, zapraszam do poprzedniego postu tego typu: http://historiekrajusniegu.blogspot.com/2015/07/liebster-blog-award.html
Nominowała nas Klaudia Lancaster, której dziękujemy za nominacje ;) No to teraz odpowiedzi:
1. Wolisz czytać na łonie natury czy w domu?
Yuki: W lato najbardziej lubię czytać na leżaku w ogródku, najlepiej w cieniu z zimnym piciem, a w chłodniejsze pory roku w łóżku albo na pufie z kocykiem i zapasem herbaty ^^
Ume: Wolę czytać w domu, w swoim Umekusiowym cichym i przyjemnym kąciku ;)
2. Ulubiony autor/autorka?
Yuki: Zdecydowanie J.K.Rowling- podziwiam ją za napisanie tak genialnej książki z tak zawiłą, a przy tym zabawną i wciągającą fabułą. Kocham też styl pisania Cassandry Clare- opisy uczuć bohaterów, wyglądów, otoczenia, oryginalne postacie bohaterów- coś pięknego. A jeśli chodzi o mangaków, to pan Takeshi Obata (m.in. Death Note, All you need is kill) pobija wszystkich. Chociaż kocham też kreskę Kazue Kato (Ao No Exorcist) oraz Karakarakemuri (Donten ni Warau). Ale jestem kompletnie zakochana w kresce i fabule Karnevalu, autorstwa pani Tonyi Mikanagi. Nie mogę też zapomnieć o kochanym Trollshimie <3 (mowa o panu Mashimie, autor m.in. Fairy Tail)
Ume: Jeśli chodzi o autora to Joe Abercrombie (autor m.in "Pół Króla") a autorki to Morgan Rice (autorka m.in "Przeznaczenie Bohaterów"), Agate Christie (tutaj chyba nie muszę nic więcej mówić) oraz Kendare Blake (autorka m.in "Anna we krwi") :) Lubię tych wszystkich autorów za naprawdę wiele rzeczy. Chociażby za to, że wszyscy ci autorzy tworzą postacie, z którymi błyskawicznie się zżywam, a dzięki ich genialnemu dla mnie sposobowi pisania czuję się jakbym przenosiła się do książki. Wszystkie postacie są inne, mają kompletnie inne charaktery dzięki czemu każdy znajdzie postać która znajdzie się najbliżej jego serca. Uwielbiam też fabułę tworzoną przez danego autora, która wciąga od początku do końca. O mangach się już nie rozpisuję, ponieważ większość tego co bym chciała powiedzieć, powiedziała już Yuki ;)
3. Owoce Vs Warzywa?
Yuki&Ume: Owoce
4. Lody waniliowe czy czekoladowe?
Yuki&Ume: Waniliowe
5. Film, czy książka?
Yuki&Ume: Zdecydowanie książka :)
6. Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu?
Yuki: Umekuś <3
Ume: Umekuś nie jest w stanie stwierdzić, bo Umekuś jest trochę zbyt... Umekusiowy żeby móc odpowiedzieć na takie pytanie. Ale jeśli już bym miała, to powiedziałabym, że najważniejsze jest dla mnie być szczerym ze sobą oraz z innymi. 
7. Jaki jest Twój ulubiony
Yuki&Ume: pytanie niedokończone, więc odpowiemy prosto- karczoch ;)
8. Ulubiony film?
Yuki: "Ostatni samuraj" oraz "Nowożeńcy" ^^
Ume: "Wilcze dzieci" oraz "300" ;)
9. Wolisz czytać książki kilkakrotnie czy za każdym razem nowe?
Yuki: To i to ^^
Ume: Zależy od książki. Rzadko zdarza mi się przeczytać coś dwa razy, książka musi mieć w sobie "to coś". Lubię zawsze czytać nowe opowieści, bo wiadomo, zawsze inne emocje towarzyszą przy czytaniu książki pierwszy raz, a ja uwielbiam to uczucie ;)
10.  Wolisz papierowe książki czy ebooki, a może audiobooki?
Yuki&Ume: Zdecydowanie papierowe. 
Yuki: Tak więc to koniec, mogliście się czegoś o nas dowiedzieć ^^ Ogólnie na początku zlamiłyśmy, bo zaczęłyśmy na złe pytania odpowiadać, o czym skapnęłyśmy się przy 6 pytaniu  xD W każdym razie, nominujemy:
1.Oczywiście Inferno z http://niesmowite-zycie.blogspot.com/
2.Joanna Bakun z http://huabecx.blogspot.com/
3.CoCo Vastille z http://opowiadania-fairy-tail-nalu.blogspot.com/
Nominacje są 3, a to pytanie dla was ^^:
1.Najgorszą książka jakie kiedykolwiek trafiła do twoich rąk?
2.Ulubione miejsce na wyjazdy?
3.Ulubiony smak lodów?
4.Twoje hobby oprócz blogowania?
5.Gdybyś mógł przenieść się do świata dowolnego filmu/książki, to do jakiego/jakiej?
6.Czy masz pupila, jak tak to jakiego?
7.Czy miałaś w życiu taki moment, który na zawsze utkwi ci w pamięci?

To tyle od nas na dzisiaj ^^ Przypominam o fanpage'u na facebooku: https://www.facebook.com/pages/Historie-Kraju-%C5%9Aniegu/1157601947599217?ref=hl

Dziękuję za każdą aktywność pod postami ^^

/Yuki&Ume


sobota, 8 sierpnia 2015

Historia Kuroko no Basket- rozdział 2

Witam wszystkich! ^^
Wróciłam już z Karpacza i mogę dodawać rozdziały o ich stałych porach- czyli w soboty i 17:00. Także dzisiaj mamy drugi rozdział Kuroko no Basket. Rozdział jest dłuższy i według mnie ciekawszy. Także zapraszam do czytania, więcej mojego nudnego gadania na końcu xD

Rozdział 2
https://www.youtube.com/watch?v=fgmpWkUcpjo 
Death surrounds,
my heartbeat slowing down.
I won’t take this world’s abuse,
I won’t give up,
I refuse!
This is how it feels,
when you’re bent and broken.
This is how it feels
when your dignity is stolen.
When everything you love is leaving...
Powoli rozchyliłam powieki gdy usłyszałam dźwięk budzika. Ciężko było mnie obudzić, więc miałam ustawioną głośną, rockową piosenkę mojego ulubionego zespołu Skillet. Wyłączyłam ją, wstałam z łóżka i przeciągnęłam się. Miałam czterdzieści minut na wyszykowanie się do szkoły, więc poszłam zjeść szybkie śniadanie, umyć zęby i rozczesać swoje czarno-białe włosy. Nie, nie jest to mój naturalny kolor. Biała strona, czyli lewa, jest pofarbowana. Takie ubarwienie włosów wyróżniało mnie z tłumu, ale mimo to bardzo je lubię.
Ubrałam się w swój nowy mundurek, składający się z czarnych zakolanówek, spódniczki i swetra w tym samym kolorze oraz białej koszuli i czerwonej, cienkiej wstążki, którą zawiązywało się pod kołnierzem. Było ciepło, więc włosy związałam w kucyk, parę pasm włosów luźno opadało po bokach mojej twarzy. Wzięłam z łóżka moją sportową torbę, do której zapakowałam zeszyty i książki potrzebne na dzisiejsze zajęcia, drugie śniadanie oraz strój do ćwiczeń na treningu, pożegnałam się z mamą i wyszłam z domu. Mogłam pojechać autobusem, ale postanowiłam pójść piechotą.
Po drodze zauważyłam, że nie tylko ja postanowiłam skorzystać z tej pięknej pogody i się przejść. Mijałam wiele dziewczyn w takich mundurkach jak mój oraz chłopaków w czarnych gakuranach, czyli męskich mundurkach Shutoku, składających się z góry zapinanej na guziki ze stojącym kołnierzem oraz prostych spodni.
Gdy dotarłam do szkoły poszłam od razu zmienić buty i ruszyłam do sali w której miała odbyć się moja pierwsza lekcja, czyli język japoński. Byłam jedną z pierwszych osób, więc miałam większy wybór, gdzie chciałabym usiąść. Wybrałam ławkę stojącą w rzędzie pod samym oknem. Usiadłam i zaczęłam ukradkiem przyglądać się innym osobom. Co chwilę ktoś wchodził  do sali, machał do kogoś znajomego i zaczynał ożywioną rozmowę z nim. Wszędzie siedziały jakieś grupki, które śmiały się i opowiadały sobie, jak spędziły wakacje. Niektórzy też na początku byli sami, ale po chwili podchodzili do kogoś i się zaprzyjaźniali. Ja jednak postanowiłam na razie tego nie robić. Od połowy gimnazjum byłam odizolowana od reszty klasy i teraz ciężko mi było znowu zacząć się z kimś kolegować.
Po paru minutach sala wypełniła się uczniami, a zaraz potem przyszedł nauczyciel i nasz wychowawca, pan Etsuya Amori. Był raczej starszym człowiekiem, ale wyglądał na miłego ze swoim przyjaznym wzrokiem ukrytym za grubymi szkłami okularów. W klasie nastąpiła cisza, a on zaczął mówić.
-Dzień dobry. Nazywam się Etsuya Amori i od dzisiaj będę waszym wychowawcą. Więc, zacznę może od sprawdzenia obecności.
Okazało się, że nikt nie postanowił zrobić sobie pierwszego dnia wolnego. Mówiąc szczerze trochę mnie to zdziwiło. Myślałam, że znajdzie się choć jedna taka osoba, która jeszcze nie pogodziła się z powrotem do nauki.
-Cudownie, wszyscy są! No to co, może przejdziemy do wybrania dwóch gospodarzy klasowych?
Wybranie ich szybko poszło, ponieważ nie było innych chętnych oprócz chłopaka i dziewczyny, po których zachowaniu wnioskowałam, że są parą. Mówiąc szczerze, nie wyglądali zbyt przyjaźnie. Oboje zlustrowali wzrokiem całą klasę gdy stanęli przy tablicy koło pana Amori, by wypisać swoje nazwiska. Gdy wzrok dziewczyny począł na mnie, ja również spojrzałam na nią. Utrzymałyśmy chwilę kontakt wzrokowy, po czym z kpiącym uśmieszkiem odwróciła głowę. Musiałam jej przyznać, że mimo niezbyt przyjaznego wyglądu była naprawdę piękna. Jej błękitne jak niebo oczy idealnie kontrastowały z długimi do pasa, blond włosami, które w słońce wydawały się wręcz złote. Jedyne co mi w niej nie pasowało, to zbyt duża ilość makijażu. Przez to cały niesamowity efekt psuł się, bo widziało się tylko te długie, potuszowane rzęsy, kreski na oczach i zbyt dużą warstwę różowego błyszczyku. Oderwałam od niej wzrok i spojrzałam na tablicę, na której widniało jej nazwisko- Jinko Yamazaru. Niejaka Jinko wracała właśnie na swoje miejsce. Gdy wyczuła na sobie mój wzrok, posłała mi jeszcze jedno złowrogie spojrzenie i z gracją usiadła na miejsce.
-Dobrze dzieci. To może opowiem wam trochę o szkole? Sala w której właśnie się znajdujecie przeznaczona jest do nauki języka japońskiego i angielskiego. Nasza szkoła posiada cztery skrzydła, po jednym dla każdej grupy wiekowej, oraz jedno wspólne, na którym znajdują się między innymi stołówka, sala gimnastyczna czy pokój nauczycielski. Liceum Shutoku jest dość spore i zawsze na początku roku znajdzie się całkiem pokaźna liczba uczniów, która się tu gubi. Gdybyście również mieli taki problem, nie wahajcie się poprosić któregoś z nauczycieli bądź starszoklasistów o pomoc. Co jeszcze...w naszej szkole stawiamy na rozwijanie waszych talentów, dlatego mamy wiele kół zainteresowań, do których nadal możecie się zapisać, jeśli nie zrobiliście tego pierwszego dnia. Shutoku często organizuje wiele konkursów i w wielu konkursach uczestniczy, dlatego posiadamy dość pokaźnych rozmiarów scenę, która znajduje się w skrzydle wspólnym...
W tym momencie zadzwonił dzwonek, obwieszczający, że pięćdziesiąt minut lekcji się skończyło i możemy skorzystać z pięciominutowej przerwy. Sprawdziłam na planie w jakiej sali odbywają się moje następne zajęcia i wyruszyłam na jej poszukiwania.
Reszta zajęć minęła podobnie. Nauczyciele przedstawiali nam się, starali zapamiętać chociaż parę nazwisk w naszej klasie, opowiadali, jak wyglądają ich lekcje i system oceniania i na tym się kończyło. W końcu nadszedł czas mojego pierwszego treningu koszykówki. Poszłam do szatni dziewcząt, żeby przebrać się w strój do ćwiczeń, a ta, ku mojemu zdziwieniu, okazała się kompletnie pusta, co oznaczało, że byłam jedyną przedstawicielką płci żeńskiej, która postanowiła dołączyć do tego klubu.
Po ubraniu się w czarne buty sportowe, granatowe spodnie do kolan i czerwoną bluzkę z krótkim rękawkiem udałam się na salę gimnastyczną. Gdy tylko tam weszłam, poczułam na sobie spojrzenia- zdziwione, kpiące. Niektórzy nawet się zaśmiali. Zignorowałam to i stanęłam razem z innymi pierwszakami w szeregu, czekając na trenera, kapitana i starszych uczniów.
Gdy tylko przyszli przedstawili nam się i od razu poinformowali nas, że dużo od nas oczekują, ponieważ są jedną z trzech najlepszych szkół w tej dziedzinie sportu, czyli innymi słowy należą do tak zwanych Trzech Królów Tokio. Następnie podzielili nas na grupy, chcąc sprawdzić nasze umiejętności i przydzielić nas do odpowiednich składów. Dali nam również pomarańczowe koszulki koszykarskie z numerami (ja dostałam numer dwadzieścia jeden).Podeszłam do pozostałych czterech osób z mojej grupy. Wyczuwałam na sobie ich pogardliwe spojrzenia. Jeden z chłopaków podszedł do mnie i powiedział:
-Hej, ty serio chcesz grać w koszykówkę?
Spojrzałam na niego. Był oczywiście wyższy ode mnie (właściwie, każdy był wyższy przy moich stu sześćdziesięciu centymetrach wzrostu), ale dość niski jak na koszykarza.
-Tak, czemu nie?- odpowiedziałam lekko zirytowana.
-No wiesz, jesteś dziewczyną. No i jesteś niska i raczej szczupła.
Doprawdy, czy ci ludzie słyszeli kiedyś o czymś takim jak nieocenianie innych po wyglądzie? Stwierdziłam, że raczej go nie polubię.
-Wydaje mi się, że to w niczym nie przeszkadza. Poza tym, nie widziałeś jeszcze mojej gry.
-Masz rację, przepraszam. Zobaczymy, na co cię stać.- po tych słowach wyciągnął prawą rękę w moją stronę- Kazunari Takao.
-Yuki Suzushi- odpowiedziałam, ściskając jego dłoń.
-Zapraszam grupę numer jeden i dwa na boisko!- krzyknął trener, więc jako członek grupy numer jeden poszłam się ustawić.
Stanęliśmy na środku boiska w dwóch rzędach i życzyliśmy sobie powodzenia. Rozbiegliśmy się po boisku, a dwaj chłopacy z każdej grupy zostali na środku czekając, aż trener wyrzuci piłkę. Gra miała trwać dwadzieścia minut, czyli dwie kwarty po dziesięć minut. Doprawdy, w tak krótkim czasie chcieli sprawdzić nasze umiejętności?
Gra się rozpoczęła, piłka została rzucona, a nasza grupa ją zdobyła. Po chwili chłopak z którym wcześniej rozmawiałam, Takao, przechwycił ją i z szerokim uśmiechem zaczął z nią biec, kozłując. Następnie nie odwracając się rzucił ją do tyłu, a ta idealnie wpadła w ręce wysokiego, zielonowłosego chłopaka. Zdziwiłam się. Dlaczego rzucił akurat do niego? Przecież znajdował się prawie na połowie boiska, no i miał podwójne krycie. Jednak ten się tym kompletnie nie przejął, podskoczył i rzucił za trzy. Piłka poleciała niespotykanie wysoko, po czym po dłuższej chwili wpadła do kosza, nawet nie dotykając obręczy.
Wszyscy zaniemówili. Trener patrzał z podziwem, a kapitan uśmiechał się, najwidoczniej mając już co do niego spore plany. Trzeba było przyznać, ten rzut wyglądał niesamowicie i w tym momencie uświadomiłam sobie, że znam tego chłopaka. Był to Shintarou Midorima, były członek drużyny koszykarskiej gimnazjum Teiko. Należał również do grupy ludzi nazywanej Pokoleniem Cudów.
Każdy w Japonii, kto kiedykolwiek interesował się koszykówką o nich słyszał. Młodzi ludzie z niezwykłymi talentami do koszykówki, zebrani w jednym miejscu, jednej drużynie. W zeszłym roku rozpadli się, ponieważ każdy poszedł do innego liceum. Shintarou Midorima, który właśnie stał przede mną znany był ze swoich niesamowitych rzutów za trzy punkty. Podobno nigdy nie zdarzyło mu się nie trafić. Doprawdy, to jest w ogóle człowiek?
Minęło pierwsze dziesięć minut naszego meczu. Piłka może parę razy trafiła do moich rąk i może raz rzuciłam do kosza z dwutaktu. Musiałam się dużo bardziej postarać.
Dali nam dwuminutową przerwę po czym gra została wznowiona. Na chwilę obecną najbardziej wyróżniał się Midorima oraz Takao, który jak się okazało, posiadał tak zwane sokole oko, dzięki któremu miał bardzo szerokie pole widzenia na boisku. Był też szybki i zwinny, bardzo dobrze poruszał się po boisku. Postanowiłam, że teraz ja też muszę się wysilić. Gdy przeciwna drużyna zdobyła punkty trafiając do naszego kosza, Takao podbiegł po piłkę. Spojrzał na mnie i z uśmiechem podał mi ją.
-Teraz twoja kolej!
Złapałam ją, uśmiechnęłam się i zaczęłam spoglądać na pozostałych graczy. Najwidoczniej przeciwnicy uznali, że jestem łatwym celem i teraz mają szansę na kolejne punkty. Zabawne. Dwóch potężnych chłopaków zaczęło się do mnie przybliżać, chcąc odebrać mi piłkę. Zaczęłam biec i z łatwością ich minęłam. Wszyscy byli tak zdezorientowani, że nawet nie zauważyli gdy znalazłam się pod koszem i zrobiłam wsad za dwa punkty.
Tak, umiałam robić wsady, mimo, że przy moim wzroście jest to teoretycznie niemożliwe. Ja jednak miałam w przeszłości dobrego nauczyciela. Co prawda nieczęsto udawało mi się je wykonać, ale były chwile, gdy dawałam sobie radę. Takie jak teraz.
Chciało mi się śmiać gdy odwróciłam się do pozostałych. Takao śmiał się głośno, a cała reszta była kompletnie zaskoczona, jakby nie do końca rozumieli, co się przed chwilą stało, ale to dobrze. Może teraz zaczną brać mnie na poważnie. Trener zapisywał coś w swoim notatniku, a kapitan coś do niego mówił. Może już zaczynali wybierać, kto przejdzie do głównego składu?
Pozostała część gry wyglądała podobnie. Mimo, że zaczęli zwracać na mnie więcej uwagi, to udawało mi się ich przechytrzyć. Pod koniec nasza grupa miała równo dwadzieścia punktów więcej niż przeciwna. Usiedliśmy zasapani na ławkach, a tymczasem grupy numer trzy i cztery rozgrywały swój mecz.
-Przepraszam, Suzushi. Jesteś naprawdę dobra.- Takao przysiadł się do mnie i podał mi butelkę wody.
-Proszę, mów mi Yuki. Też jesteś całkiem niezły.- odpowiedziałam, po czym zbliżyłam butelkę do ust i wypiłam połowę jej zawartości.
-Dzięki. O, Shin-chan, poznaj Yuki- powiedział Takao do Shintarou, który właśnie do nas podszedł.
-Kto ci pozwolił tak mnie nazywać?- odpowiedział zirytowany, całkowicie ignorując fakt, że właśnie zostałam mu przedstawiona. Nie wyglądał na miłego. Jego też raczej nie polubię.
-A nie mogę? Przecież to uroczo brzmi.- powiedział Takao.
-Chyba tylko dla ciebie.
Czyli plotki prawdopodobnie były prawdą. Shintarou uznawany był za gracza o dziwnym, można powiedzieć trudnym charakterze. W niewielkim stopniu mogłam to zauważyć podczas dzisiejszej gry. Cały czas skupiał się na rzutach i obronie, ale ani razu do nikogo nie podał. Poza tym, wszędzie chodził z małą maskotką królikiem, a gdy nie grał, palce u lewej ręki miał obwiązane bandażem. Ciężko było go zrozumieć.
-Mogę spytać, po co ci ta maskotka?- spytałam go, gdy już miał sobie pójść.
-To mój dzisiejszy szczęśliwy przedmiot, według horoskopu Oha-Asa- odpowiedział, po czym odwrócił się i odszedł.
-Nie ogarniam gościa- stwierdziłam, zaskoczona taką odpowiedzią.
Drugi mecz skończył się wygraną grupy czwartej, chociaż różnica w punktach była nieduża. Dali im chwilę odpocząć, a potem kazali ustawić nam się w rzędzie na środku boiska. Powiedzieli, że podzielą nas na trzy składy. Pierwszy-główny, drugi-rezerwowy i trzeci- jego członkowie nie uczestniczą w meczach na zawodach, ale chodzą na treningi i mecze towarzyskie, oraz starają się o dostanie do lepszego składu. W każdym razie, każdy liczył, że się tam nie znajdzie.
-Dobra, teraz będę czytał trzeci skład!- krzyknął kapitan i po kolei czytał nazwiska i numery na koszulkach.
-Fumi, numer 4!- jeden z chłopaków stanął koło kapitana, jako pierwszy członek trzeciego składu. Nie wyglądał na zadowolonego z tego powodu.
-Yato, numer 11! Ten, numer 20!- były to ostatnie osoby z trzeciego składu. Kapitan poinformował ich, że mogą już iść do domu, więc wyszli z sali, wszyscy z zawiedzionymi wyrazami twarzy. Nie zostało nas zbyt dużo, może koło piętnastu osób.
Nadal zostałam w sali, czyli na pewno mam zapewnione miejsce chociażby w rezerwie. Byłam z tego powodu naprawdę szczęśliwa.
-Teraz przeczytam główny skład. Cała reszta, której nie wyczytam należy do składu drugiego!- powiedział trener, a kapitan oraz drugoklasiści ustawili się z nami w rzędzie.
-Taisuke Otsubo, kapitan, numer cztery, pozycja-środkowy!
-Kiyoshi Miyaji, numer osiem, pozycja-silny skrzydłowy!- był to kolejny drugoklasista, stanął obok kapitana i trenera.
 -Shintarou Midorima, numer sześć, pozycja-rzucający obrońca!- to było do przewidzenia, w końcu należał do Pokolenia Cudów.
-Kazunari Takao, numer dziesięć, pozycja- rozgrywający!
Takao z okrzykiem triumfu dołączył do głównego składu. Zostało jeszcze jedno miejsce. Wszyscy z napięciem czekaliśmy aż trener odezwie się, aż w końcu to zrobił:
-Yuki Suzushi, numer pięć, pozycja-niski skrzydłowy!
Zaczęłam się śmiać, gdy zobaczyłam miny co poniektórych osób. Wyglądali na kompletnie zszokowanych tą informacją. Co prawda, ja również byłam. Shintarou Midorima wyglądał na zszokowanego, i jakby wkurzonego faktem, iż ja dostałam się do głównego składu.
Wystąpiłam z rzędu i dołączyłam do reszty, a tam przekazali mi dwa stroje koszykarskie-pomarańczowy i biały-z numerem pięć.
-Gratuluję wam. Liczę na to, że ten skład okaże się silny i wygramy jak najwięcej meczów. Spotykamy się jutro, o tej samej godzinie. Dziękuję, możecie odejść.
Po tych słowach trenera stałam jeszcze chwilę w miejscu, bo nie do końca wierzyłam w szczęście jakie mi tego dnia sprzyjało. Nagle poczułam na sobie czyjś ciężar. Odwróciłam się w prawą stronę i zobaczyłam przed sobą szare oczy Takao, który właśnie zarzucił mi rękę na ramię i śmiał się głośno.
-Gratuluję, Yuki! Nie dość, że jedyna dziewczyna, to jeszcze od razu dostała się do głównego składu.
-Zobaczymy na jak długo.
Spiorunowałam Midorimę wzrokiem. Irytowało mnie to, jak się do mnie odzywał, jak patrzał na mnie z góry.
-Wybacz, przeszkadzam ci w jakiś sposób?- odpowiedziałam, równie zirytowanym głosem.
-Owszem. Nie zdziwię się, jeśli przegramy mecz z kimś takim u boku.- odparł po czym zaczął iść w kierunku wyjścia z sali. Odsunęłam się od Takao i przeszłam przed Midorimę, potrącając go po drodze, mimo, że sięgałam mu ledwie do klatki piersiowej.
-Jeszcze zobaczymy, dupku.- odparłam i poszłam do szatni. Stwierdziłam, że ktoś taki jak on nie może zepsuć mi tego dnia. Weszłam do szatni dla dziewcząt i usiadłam na ławce. Wyjęłam z torby czarny, skórzany notatnik i długopis. Zaczęłam pisać:
2 kwietnia, 2014 rok.
Shin, dzisiaj dostałam się do głównego składu w mojej drużynie koszykarskiej. Tak bardzo się cieszę! Poznałam również Takao. Na początku nie wydawał się zbyt sympatyczny, ale gdy spędziłam z nim trochę czasu okazał się być miły. Jest również Midorima, który najwyraźniej mnie nie znosi i z wzajemnością. Mimo, iż zamienił ze mną zaledwie parę zdań. Doprawdy, wkurzający typ. W każdym razie-dałam radę!
Negatywne emocje: brak.

Mam nadzieję, że rozdział się spodobał. Piszcie komentarze, bo to naprawdę pomaga ^^ W imieniu Ume pragnę też wspomnieć, że w zakładce "Bohaterowie" powinna niedługo pojawić się kolejna postać. Przypominam również o moim fanpage'u na facebooku, zachęcam do zaglądania ^^ https://www.facebook.com/pages/Historie-Kraju-%C5%9Aniegu/1157601947599217?ref=hl
Pragnę również pozdrowić dzisiaj Inferno oraz Kiki Kaka, które są najbardziej aktywnymi osobami na blogu, a ich komenatrze bardzo dodają motywacji <3

To tyle na dzisiaj, za tydzień widzimy się z trzecim rozdziałem Fairy Tail. Zachęcam do czytania, w tym rozdziale nareszcie pojawiają się postacie z tego anime ^^ W tym tygodniu wpadnę również z dwoma innymi postami, będą to dwie nominacje do TAG-ów (zapewne źle napisałam xD) To chyba tyle ode mnie...mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam wspomnieć (dzięki, jeśli ktoś czyta to, o czym tutaj mówię xD)
Racja, jeszcze jedno pytanie! Odpowiada wam taka wielkość czcionki do opowiadań? Cały czas mam wrażenie, że jest taka ogromna, także proszę, napiszcie czy wam pasuje ^^

/Yuki 

niedziela, 2 sierpnia 2015

Historia Karneval- rozdział 2

Witam, minął tydzień i przychodzę do Was z drugim rozdziałem Karnevalu ^^ Jeśli jeszcze nie zapoznaliście się z pierwszym rozdziałem, to zachęcam do czytania :) Pragnę też wspomnieć, iż niedawno założyłam fanpage na facebooku, zapraszam: https://www.facebook.com/pages/Historie-Kraju-%C5%9Aniegu/1157601947599217

A teraz, rozdział drugi, zapraszam do czytania ^^ 

Rozdział 2
-Yuki? YUUKII!! Słyszysz mnie? Yuki!
Yuki otworzyła oczy. Zobaczyła nad sobą Yogiego, który krzyczał, a w jego spojrzeniu czaiła się troska i współczucie. Leżała na granatowej sofie w tym samym miejscu, w którym zemdlała. Przypomniała sobie wszystko o czym mówił Hirato. Nadal czuła ten okropny ból w głowie. Wzięła głęboki wdech i powoli usiadła. Czuła na sobie współczujące spojrzenia reszty osób znajdujących się w pomieszczeniu, czuła się przez to trochę skrępowana.
-Dobrze się czujesz? Przypomniałaś sobie wszystko?- spytał Hirato.
-Czuję się, jakby czaszka miała mi pęknąć i nie, nie wszystko pamiętam. Wiem już w jaki sposób zmarli moi rodzice, ale nie mam pojęcia, co stało się po...zamordowaniu ich- z jakiegoś powodu Yuki ciężko było powiedzieć to słowo.- nie pamiętam też nic z wczesnego dzieciństwa. Mam jakieś przebłyski wspomnień, jednak nic wyraźnego.
- Będziemy się starali wydobyć z ciebie wspomnienia. A co do bólu, przez jakiś czas może się utrzymać. Tsukumo, podaj jej szklankę z wodą.
-Dzięki. Proszę, nie rozmawiajmy o tym przez chwilę.-Yuki mruknęła pod nosem, gdy Tsukumo podała jej naczynie.
-Widzę, że nie tylko ja mam..nieciekawą przeszłość- odezwał się czarnowłosy chłopak-Gareki- powiedział, wyciągając prawą rękę w jej stronę.
Uścisnęła mu dłoń. Zauważyła, że jest równie koścista i chuda jak jej, choć uścisk miał dość mocny.
-Odniosłam wrażenie, że patrzysz na mnie, jakbyś mnie rozpoznawał. Znamy się?- spytała go. Od początku wydawało jej się, że już wcześniej gdzieś się spotkali. Jednak mimo starań, nie mogła sobie nic przypomnieć, żadnej sytuacji czy miejsca, w którym mogliby się spotkać.
-No wiesz co? Człowiek ratuje ci życie, a ty nawet go nie pamiętasz?
Dopiero teraz zwróciła uwagę na gogle, które miał na głowie i przypomniała sobie.
-W tamtym domu…to byłeś ty! Nie poznałam cię z początku, bo miałeś wtedy kaptur na głowie, a gogle na oczach.
-Ciebie nietrudno rozpoznać. Rzadko spotyka się ludzi z takimi niespotykanymi włosami.
To była prawda. Lewa strona włosów Yuki była biała, prawa natomiast- czarna. Nigdy nie dowiedziała się, czym jest to spowodowane, ale podobały jej się takie. Pasowały do jej fiołkowego koloru oczu.
-Szukałam cię od tamtej pory, bo chciałam ci podziękować. Tak więc, dziękuję bardzo. Jakbym mogła się kiedyś odwdzięczyć...
-Pomyślę nad tym- Gareki uśmiechnął się lekko.
Yogi wyglądał na mocno zdezorientowanego, ponieważ wodził wzrokiem od Garekiego do Yuki i starał się cokolwiek zrozumieć.
-To wy się znacie?- zapytał. 
-Można tak powiedzieć. Gareki uratował mi kiedyś życie...
-A wiesz, że mi też?- odezwał się entuzjastycznie chłopiec siedzący obok Garekiego.
-Naprawdę? Więc Gareki to bardzo bohaterski człowiek.-zaśmiała się- A ty jak się nazywasz?
-Jestem Nai.
Mógł mieć koło dziesięciu lat. Miał białe, krótkie włosy, a z lewej i prawej strony, odstawało mu parę kosmyków włosów, które były koloru jasno fioletowego. Duże, wyraziste oczy koloru czerwonego przyjaźnie patrzyły na Yuki. Ubrany był w zwyczajną białą bluzę oraz niebieskie spodenki do kolan.
-Miło mi- powiedziała Yuki z uśmiechem, podając mu dłoń.-A teraz- rzekła, wstając i zwracając się do Hirato- co teraz będzie? Czy to, że moi rodzice byli w Cyrku coś zmienia?
-To zmienia wszystko.-odparł Hirato, śmiejąc się.
-Mógłbyś, proszę, jaśniej?
-No więc, na początku cię sprawdzimy. Zbadamy twoją siłę i umiejętności. Sądzę jednak, że nie powinno być z tym problemu, patrząc na to, jak silnych miałaś rodziców. Więc, jeśli stwierdzimy, że się nadajesz, pójdziesz do szkoły i jeśli zdasz, dołączysz do Cyrku. Jeśli jednak coś po drodze pójdzie nie tak, postaramy się znaleźć dla ciebie jakieś mieszkanie i pracę.
-Ty mówisz poważnie?! Ale...dlaczego?- Yuki stała z szeroko otwartymi oczami, niedowierzając słowom Hirato. Dlaczego człowiek, którego dopiero co poznała, miał zrobić dla niej tak wiele? Dla niej, która przez ostatnie lata nie miała nikogo, na kim mogłaby polegać. Kto mógłby jej pomóc.
-Sądzę, że jestem to winny Misaki i Hachiro. Jako ich dobry przyjaciel oraz w imię pozostałych członków Cyrku, którzy się z nimi przyjaźnili.
-Jeeej, Yu-chan! Będziemy mogli razem pracować!- Yogi rzucił się Yuki na szyję.
-Yu-chan?
-Nie podoba ci się?-spytał Yogi, robiąc smutną, aczkolwiek rozczulającą minkę.
-Skąd, brzmi uroczo.- Yuki zaśmiała się i krótko odwzajemniła uścisk.
***
Po skończonej rozmowie Yogi postanowił, że zaprowadzi Yuki do jej nowego pokoju. Gareki i Nai zabrali się razem z nimi. Po drodze Yogi opowiadał wszystko o statku, pokazywał ważniejsze pomieszczenia, przedstawiał napotkanych ludzi. Poszedł też do kuchni, aby wziąć stamtąd trochę jedzenia dla Yuki. Po kilku minutach dotarli pod pokój Yuki. Gdy otworzyła drzwi, jej oczom ukazało się małe, ale przytulne pomieszczenie. Ściany pomalowane były na kolor szary, a podłoga wyłożona była ciemnym drewnem, pośrodku leżał nieduży, jasny dywan z bardzo miękkim włosiem. Przy jednej ze ścian stało niczym się nie wyróżniające, dwuosobowe łóżko. Leżała już na nim złożona w kostkę pościel, błękitna w czerwone i różowe róże. Oprócz tego znajdowało się tam biurko, sporej wielkości półka, na której stało parę książek, fotel, wyglądający na kosztowny i wygodny oraz szafa.
-Nie jest to może nic nadzwyczajnego, ale powinno być ci w nim wygodnie- powiedział Yogi gdy weszli do środka. Yuki rzuciła się na łóżko po czym usiadła i z zachwytem zaczęła rozglądać się po pokoju.
-Jest świetny. Naprawdę! To i tak więcej, niżbym sobie życzyła po tylu latach mieszkania w lesie- zaśmiała się.
-Dobrze, w takim razie teraz żądam wyjaśnień! Skąd znacie się z Garekim i jak to się stało, że uratował ci życie.- powiedział Yogi i usiadł obok niej razem z Naiem, a Gareki zajął miejsce w fotelu.
-No więc...jestem osobą raczej niezdarną i pechową. Zwyczajnie znalazłam się w złym miejscu o złym czasie. Rzadko chodziłam do miasta, ale tamtego dnia postanowiłam tam się wybrać. Pech chciał, że trafiłam na jakąś sporą bijatykę i zostałam wzięta jako zakładnik. Jacyś bandyci chcieli obrabować dom głowy miasta, więc wzięli paru zwykłych przechodni i zagrozili, że jeśli nie dostaną tego, czego chcą, zabiją ich. Z początku myślałam, że to tylko nic nie znaczące groźby, jednak gdy na moich oczach zabili jednego z zakładników, zrozumiałam, że to nie zabawa. Że naprawdę mogą mnie zabić. W tym momencie, ni stąd ni zowąd rozległ się ogłuszający wybuch. Całe pomieszczenie wypełniło się dymem i wtedy wpadł tam Gareki. Nie mam pojęcia co stało się później, ponieważ wykorzystałam okazję i uciekłam. Mogę się spytać, co tam robiłeś?- skierowała pytanie do Garekiego.
-Niektórzy określają to mianem "złodzieja", ale uważam to za złe określenie. Ja po prostu próbuję jakoś przeżyć na tym niegodziwym świecie. Ja również znalazłem się w złym miejscu o złym czasie. Nie planowałem nikogo ratować. Miałem tylko pożyczyć parę rzeczy, żeby przez najbliższe parę tygodni mieć za co przeżyć, to wszystko. Niemniej jednak, całkiem fajnie jest mieć świadomość, że nieświadomie uratowało się komuś życie.
-Tak jak myślałam. Mimo to, dziękuję ci za tamto. Chociaż nie zrobiłeś tego świadomie, to jednak żyję dzięki tobie.
W tym momencie do pokoju wszedł Hirato, niosąc w rękach paręnaście dokumentów.
-Doktor Akari w tym momencie znajduje się u nas. Yuki, masz niezwłocznie się do niego udać.
-O nie! Tylko nie to!- Yogi wyglądał na przerażonego myślą o wspomnianym doktorze.
-Coś nie tak, Yogi?- spytała Yuki, teraz sama lekko przestraszona.
-Można powiedzieć, że Yogi ma...nieprzyjemne wspomnienia z doktorem Akarim.- odpowiedział zamiast Yogiego Hirato.
-Mam się bać?- spytała mocno zaniepokojona Yuki.
-Tak!- krzyknął Yogi.
-Nie!- w tym samym momencie odezwał się Hirato.- Naprawdę, nie masz się czego obawiać. Jak sama mówisz, mieszkałaś w lesie. Na pewno nie miałaś dostępu do żadnych lekarstw ani pomocy lekarza. Dlatego właśnie zrobimy ci parę badań, żeby sprawdzić, czy na nic nie chorujesz i czy jesteś w pełni sprawna.
Tak więc wyszli z pokoju Yuki i skierowali się do pomieszczenia, w którym wcześniej Yogi wraz z lekarzem ją opatrywali. Teraz znajdowało się tam dużo więcej sprzętów oraz inny doktor. Był raczej młody i przystojny, różowe włosy miał zaczesane do tyłu. Gdy tylko weszli poprosił Yuki do siebie i posadził na fotelu, a resztę wyprosił na zewnątrz (Yogi upierał się żeby zostać, najwidoczniej bojąc się o jej bezpieczeństwo). Wykonał jej wszystkie podstawowe badania, osłuchał ją, pobrał krew, a gdy Yuki poinformowała go o tym, że kiedyś miała złamaną kostkę zrobił jej prześwietlenie. Na całe szczęście wszystko było w porządku, o dziwo kostka dobrze się zrosła. Doktor założył jej kartę zdrowia i uzupełnił wszystkie dane. Poza tym zalecił przez jakiś czas specjalną dietę, treningi, branie witamin oraz podwyższenie jej niskiego poziomu żelaza w organizmie. Gdy Yuki wyszła z gabinetu, Yogi od razu do niej podszedł, złapał za ramiona i zaczął nią obracać, oglądając ze wszystkich stron.
-Żyjesz, nic ci nie jest?!
-Yogi, spokojnie, doktor Akari był bardzo miły i nie zrobił mi nic ani trochę groźnego.- odpowiedziała Yuki uśmiechając się, aby dodać wiarygodności wypowiadanym słowom.
Yogi wyraźnie odetchnął z ulgą, a Gareki ponownie przewrócił oczami.
-Dobrze, wydaję mi się, że Yuki ma dość wrażeń jak na jeden dzień. Najlepiej jej zrobi jak damy jej spokój i pójdzie spać. Trafisz sama do pokoju?
-Tak. Dziękuję bardzo za dzisiejszy dzień.- odpowiedziała i ruszyła korytarzem do swojego pokoju.
Chwilę jej zajęło, zanim dotarła, gdyż parę razy źle skręciła i musiała szukać drogi. Jednak w końcu znalazła swój pokój i gdy tylko weszła do środka padła zmęczona na łóżko. Zauważyła, że ktoś je pościelił. Myślała nad tym, czy to wszystko co jej się tego dnia przydarzyło nie było zwykłym snem, gdy nagle straciła świadomość i odpłynęła w krainę snów.
Mam nadzieję, że spodobał wam się dzisiejszy rozdział :) Zapraszam do obserwowania i komentowania, oraz odwiedzania mojego fanpage ^^ Za tydzień widzimy się o stałej porze, czyli w sobotę o 17:00 z drugim rozdziałem Historii Kuroko no Basket ^^ Wybaczcie mi za ostatni brak aktywności, ale jestem aktualnie na wyjeździe, tak samo jak Umeki :)

/Yuki